czwartek, 27 marca 2014

A życie nadal się toczy…

Witam Was po długiej przerwie, piszę do tych, którzy nadal tu zaglądają z różnych względów. Dziękuję Wam za to, bardzo dziękuję. Nie piszę aby się usprawiedliwić, piszę abyście wiedziały dlaczego milczę. Zatem od początku… Aktualnie mieszkam już w moim nowym domu, ale fotki będą potem, bo zawsze czegoś szukam, albo w domu, albo w mieszkaniu, i nie wiem gdzie to jest. Tak mam z aparatem. Zresztą nie ma o czym pisać, i robić zdjęć, żyjemy a skromnych warunkach. Synowie studiują, a u starszego wykryto kolejną chorobę nieuleczalną PSC. Wiemy już na pewno, że jedynym wyjściem jest przeszczep wątroby, nie wiem tylko kiedy się odbędzie, bo zależy to od wyników, a te na razie są dobre i niech tak pozostanie jak najdłużej. Leczenie to ogromne wydatki, ma też rehabilitacje no i w maju ma obłóczyny, czyli ubiera sutannę. Wykańczamy dom samodzielnie, żeby ograniczyć wydatki. Ale nie narzekam, gdy dzwoni do mnie i mówi, że wyniki są w normie to oddycham. Po prostu oddycham. Nie scrapkuję, bo nie mam natychu, bo bolą mnie z napięcia ramiona, bo nie mam tej radości co kiedyś. Ale nie poddaję się, wierzę, że do tego wrócę. Jak zamieszę ten post, to może łatwiej mi będzie wrócić do blogowania… Z Wami łatwiej… Dziękuję Betik, że zawsze o mnie pamięta, odzywa się i przepraszam, że do niej nie wpadłam… Ale wszystko przed nami… Acha, Piankę też kocham… A gdyby zajrzała to jakaś dziewczyna z naszych rybnickich spotkań to może pomyślimy o jakimś spotkaniu? Ploteczkach? Tak mi Was brakuje… Pozdrawiam, ściskam...

poniedziałek, 31 grudnia 2012

Moje życzenia dla wszystkich...

Każdego dnia zaczynaj życie od nowa! Życie znowu wstępuje w Ciebie, gdy się dziwisz, że każdego poranka pojawia się światło. Jesteś szczęśliwy, ponieważ Twoje oczy widzą, Twoje dłonie czują, a Twoje serce bije. ... Przyjmij, co Ci ten dzień przyniesie: światło, powietrze i życie, uśmiech, płacz i zabawę. Cały cud tego dnia. /Phil Bosmanas/ I niech tak będzie przez cały następny rok! Wszystkim tego życzę! Powoli wracam do normalności, kolejny rok choroby mamy za sobą, pracuję na półtora etatu, powoli wykańczamy dom, trochę scrapkuję, tęsknię do spotkań scrapkowych... Pozdrawiam Wszystkie odwiedzające, a szczególnie te, które zawsze jak mi ciężko mnie wspierają:) Całuski kochana Beatko:)

sobota, 11 lutego 2012

Wróciłam...

Powroty do rzeczywistości są bardzo trudne, ale są!
Podczas mojej nieobecności wiele się w moim życiu zmieniło, syn z powodu choroby zmuszony był wziąć „dziekankę”. Cieszę się bo będzie w domu, ale martwię się kolejną już chorobą, która się do niego przyplątała. Nie tylko wątroba odmawia współpracy, teraz dołączyły do tego nerki. Najgorsze są koszty leczenia:( Ale nie poddajemy się, cieszę się, że mam wreszcie kontakt z netem, obiecuję odzywać się częściej, przepraszam, że przez mój pobyt w szpitalu nie komentowałam Waszych wpisów i poczynań, ale post od Internetu bardzo dobrze mi zrobił. Pozdrawiam w ten mroźny wieczór i żegnam się tradycyjnie w takich daniach – oby do wiosny:)

sobota, 31 grudnia 2011

PRZEPIS NA DOBRE DNI W NOWYM 2012 ROKU

Jak co roku, wklejam życzenia od mojej koleżanki Ewy:


SKŁADNIKI:
mnóstwo zdrowia
kubek miłości
fura szczęścia
3 garnce przyjaźni
garść wiary w siebie
optymizm i śmiech do smaku


SPOSÓB PRZYRZĄDZENIA:
Szczęście starannie przesiać przez gęste sito. Pozostałe na sicie drobinki pecha wybrać i zamknąć w szczelnej puszce. Miłość mocno podgrzać. Wszystkie składniki dokładnie wymieszać. Jeśli pojawią się grudki problemów- dorzucić nieco przyjaźni i optymizmu. Na koniec doprawić poczuciem humoru i śmiechem.
Podzielić na 366 porcji – podawać codziennie po śniadaniu wraz z dużą porcją radości i słońca.

Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku 2012 - Alina Anna.

niedziela, 25 grudnia 2011

Świąteczne życzenia...

Czasem może się wydawać,

że nic nas już nie zaskoczy;

że koleje losu potoczyły się dla nas

niczym wyrocznia;

albo że wszystkiego już doświadczyliśmy...

A święta to tylko cień wspaniałej,

bogatej w radość

i spontaniczność przeszłości.

BÓG SIĘ RODZI!!

Radujmy się, zamiast smucić!

Nic nie jest bez znaczenia,

nic nie dzieje się tylko przez przypadek!

Boże Narodzenie to czas zmian,

cudów i nadziei.

Oby Wasz świat rozbłysnął na nowo

wszystkimi barwami!

Niech tak będzie:) Ciepło pozdrawiam:)

sobota, 12 listopada 2011

Listy do M. 10 na 10!

Byłam wczoraj w kinie, bo okazja była doskonała, bilety za 11 zł! Wybrałam się z mężem na film „Listy do M.” Spędziłam w kinie świetne dwie godziny, ubawiłam się niesamowicie, rozmarzyłam, na nowo uwierzyłam w Mikołaja, i zapragnęłam zjeść kanapkę z łosiem. O dziwo, mąż się nie nudził również, jak to zwykle bywa gdy idzie ze mną do kina. Na nowo spodobała mi się gra Stuhra, którego przestałam lubić po filmie „33 sceny z życia”, Pokochałam szczerze Romę Gąsiorowską – Żurawską. Mój m. po wyjściu z kina zapytał: Czy Karolak musi zawsze grać palanta?, odrzekłam, że tak! Stanowczo pasuje tylko na palanta, bo nawet w „Śniadaniu do łóżka, gra palanta, nie da się z niego zrobić amanta, zwłaszcza jak strzykał śliną w jednym z programów. Muzyka mnie zachwyciła, mam zamiar wprowadzać się w nastrój przedświąteczny właśnie tą składanką, zwłaszcza, że już jest do kupienia.

Ps. Gdy już wydawało się, że zaczyna się film, to nagle rozbłysły światła, wszedł pan z ogromnym bukietem róż, podał go innemu a ten przy pełnym kinie, z romantycznym podkładem muzycznym poprosił swoją panią o rękę, ta oczywiście się zgodziła, a my biliśmy brawo:) Przypomniało nam się jak 22 lata temu, o tej porze przeżyliśmy taką samą chwilę…

piątek, 4 listopada 2011

"Służące" warto przeczytać...

Jakoś nie mam natychu do scrapkowania, mam z czego robić, mam co robić, ale natychu jak nie ma, tak nie ma:(
Mam nawyk czytania, oglądania, słuchania, a skoro mój blog to „Z zamiłowaniem” no to z zamiłowaniem zaproszę Was do mojego świata, subiektywnie odbieranego.

Na pierwszym miejscu u mnie są książki, zatem dzisiaj na tapecie prawie nowości z księgarni:
1) „Służące” Kathryn Stockett, książka łatwa. Lekka, przyjemna, wciąga, czytasz bez opamiętania, pozornie zwyczajne czytadło, ale tylko pozornie. Tę książkę powinny przeczytać wszystkie te „dziewczyny” czterdziesto i pięćdziesięciolatki, którym wydaje się że już nic ciekawego ich nie spotka. W tej książce splatają się losy kobiet służących i tych będących obsługiwanymi. Poznajemy ich zwyczajne życie, ale i skrywane tajemnice. Pochłaniając tę książkę, jak zwykle wysnułam kilka wniosków, ale najważniejszy dla mnie jest taki, że znajdując się w sytuacji bez wyjścia powinnyśmy być bardziej kreatywni, szukać innego sposobu na życie, nie załamywać się, bo nigdy nie wiadomo, co nas czeka jutro. A gdy pani domu doprowadzi służącą, czytaj. pomoc, do szewskiej pasji, to nigdy nie wiadomo z czym upiecze ciasto:)
W kinach w listopadzie znajdzie się film nakręcony w oparciu o tę książkę, nie umiem się doczekać!
2) "Gaumardżos! Opowieści z Gruzji" Marcina Mellera i jego żony, jedna z najgorszych książek jakie czytałam ostatnio, ciekawe są może tylko dwie opowieści. W tym jedna którą znałam wcześniej, to sentymentalna podróż pani Pakosińskiej, którą bardzo uwielbiam za podejście do życia. Co zapamiętałam z książki? Gruzini to ludzie pijący na potęgę, z nonszalanckim podejściem do życia, którzy lubią śpiewać. To moja subiektywna opinia, polemiki chętnie widziane.
3) "Kraina Zimnolubów. Skandynawia dla początkujących" Tilmanna Bunza, ciekawa, wciągająca książka, cudna na zimowe długie wieczory, ja uwielbiam Skandynawię. Kocham ją do tego stopnia, że kiedyś miałam zostać żoną Norwega. Dlatego też tak wciągnęła mnie trylogia Millenium, ale to już chyba wszyscy czytali. Teraz na tapecie mam inne książki skandynawskich autorów, ale o tym innym razem.
Jak masz zły dzień i dawno skończyłaś czterdzieści lat to koniecznie zobacz:
„To skomplikowane”, „Lary Crown: uśmiech losu” , to na razie tyle, pozdrawiam, dziękuję za wytrwałość. Aha, a o muzyce nic nie było, zatem polecam ELO, przypomnicie sobie studniówkę:)